Minirecenzje | Trzy seriale i filmy, które ostatnio obejrzałam [The A List | Opowieść Podręcznej | Randki od święta]

Minirecenzje | Trzy seriale i filmy, które ostatnio obejrzałam [The A List | Opowieść Podręcznej | Randki od święta]

 Tym razem na bloga wjeżdża kolejna odsłona wpisu kulturowego dotyczącego trójki filmów i seriali, ponieważ zauważyłam, że ostatnio tego typu treści przypadły Wam do gustu, o czym świadczy choćby fakt, że post znalazł się w tych najchętniej czytanych w  kolumnie po prawej stronie. Przez ostatnie dni oglądałam mniej, bo w listopadzie skupiam się na NaNoWriMo (to taka ogólnoświatowa akcja pisarska, o tym będę jeszcze wspominać na koniec miesiąca/początek grudnia). 


Opowieść Podręcznej
Na pierwszy rzut pójdzie serial, który obejrzałam w ostatnich dniach ponownie, a o którym poprzez strajki zrobiło się dosyć głośno. Ja poznałam serial, gdy wyszedł sezon drugi, a przed tym przeczytałam rzecz jasna książkę, oraz obejrzałam nawet film na jej podstawie z lat dziewięćdziesiątych bodajże, a potem zabrałam się za serial. I właśnie w związku z ostatnimi wydarzeniami, miałam ochotę obejrzeć go ponownie i tak poleciały trzy sezony na raz.

Serial na podstawie powieści Margaret Atwood przedstawia nam alternatywę, która rozgrywa się na ziemiach dawnego USA, gdzie powstaje państwo Gilead. Kraj, gdzie kobiety nie mają żadnych praw; nie pracują, nie mogą pisać, ani czytać, myśleć i oddychać, a całkowitą władzę dzierżą mężczyźni obejmujący stanowiska komendantów. 

Główna bohaterka to June, dawniej była redaktorką, miała męża i dziecko, a to wszystko zostało jej odebrane, ponieważ jako płodna kobieta, siłą została wcielona w szeregi Podręcznych, czyli kobiet, które zostają gwałcone przez komendantów ( i to jeszcze w imię Słowa Bożego!), aby urodziły dziecko jego rodzinie. Podręczne nie mają nawet swojego imienia, a przyjmują je po komendancie i praktycznie niczego im nie wolno. June postanawia się jednak buntować i nie poddaje się w swoich dążeniach. Na tą chwilę nie mogę doczekać się czwartego sezonu. Jest to jeden z lepszych seriali, które obejrzałam i polecam się z nim zapoznać. Jest dostępny bodajże na HBO, ale jeżeli ktoś nie ma problemu z piraceniem, mogę podesłać w komentarzu odpowiedni link.  


The A List

To serial, na który natknęłam się przypadkiem, podczas przeglądania Netfliksa. Kilkanaście nastolatków, podczas wakacji przebywa na obozie dla młodzieży na odległej i praktycznie niezamieszkanej  wyspie. Jednymi z głównych bohaterek to Mia i Agnes, które we wszystkim między sobą rywalizują, jednak Mia szybko dostrzega, że na tej wsypie dzieje się coś dziwnego, oraz fakt, iż Amber posiada jakąś dziwną moc i może kontrolować umysły innych ludzi. Tylko problem w tym, że nikt jej nie wierzy, a potem odkryła, że rok wcześniej zginęła tam dziewczyna, a w tym roku obóz został zamknięty i tak naprawdę nikogo z nich nie powinno na nim być. 

Natomiast inne bohaterki odkrywają opuszczony bunkier, a także na wyspie przebywa także zbiegły kryminalista, którego przypadkiem Mia spotyka. O co chodzi z tajemniczą wyspą, z Amber i z zamordowaną dziewczyną? 

Musisz obejrzeć, bo zdecydowanie warto! :) 

Dodaj podpis


Randki od Święta

To już nie serial a film osadzony w klimatach świątecznych, jeden z tych, którymi Netliks nas ostatnio zasypuje i tylko je przewijam, szukając czegoś sensownego. Jednak Randki od Święta obejrzałam z przyjemnością, bo zainteresował mnie zwiastun, a sam film był naprawdę zabawny i sympatyczny, a ja sama świetnie się bawiłam z perypetiami głównych bohaterów.

Sloane to trzydziestoletnia singielka, która stale musi wysłuchiwać podczas świat, ze jest samotna, a na dodatek nie do końca potrafi się pozbierać po poprzednim związku.

Natomiast Jackson to singiel, który ma dość związków nie chce się angażować, a jednak nie pragnie także spędzać świąt w samotności. Przypadkiem się spotykają i dochodzą do wniosku, że mogą sobie pomóc, czyli pozostać przyjaciółmi, którzy razem będą spędzać święta i świetnie się bawić. Zero miłości, zobowiązań i przejmowania się. Wydawało się, że układ idealny, ale jak to się skończy to musisz już obejrzeć, jeśli chcesz wiedzieć.

A Ty co mi polecisz? :) 

Wrażenia po dwóch pierwszych miesiącach samodzielnego mieszkania

Wrażenia po dwóch pierwszych miesiącach samodzielnego mieszkania

W kwartalniku pisałam o tym, że na koniec sierpnia znalazłam mieszkanie i od początku września się wprowadziłam. Wyprowadzić się z domu rodzinnego planowałam już od bardzo dawna, z różnych powodów, o których nie będę tutaj pisać, ale tylko czekałam, aż będę mogła sobie na to pozwolić, czyli aż dostanę stałą umowę o pracę, podwyżkę, a także skończę szkołę, abym nie musiała dalej dojeżdżać. 

Wrzesień, to był praktycznie jeden wielki chaos, ale to wszystko mam już za sobą i się na spokojnie urządziłam. Ponadto, samodzielne mieszkanie to duże zmiany, a także i wiele nauki!

Dostałam na parapetówkę, nie mam ręki do roślin, ale może nie umrze.

Dopiero mieszkając sama, ogarnęłam wiele rzecz typu, że pranie samo się nie zrobi, śmieci same się nie wyniosą, zlew się sam nie opróżni i tak dalej. Jasne, w domu rodzinnym także robiłam te rzeczy, ale nie musiałam wszystkiego pilnować, wiele rzeczy robiła mama, a ja bardziej pomagałam.

Wyprowadzka sprawiła, że ciągle uczę się i wyrabiam sobie nowe nawyki. Najbardziej frustruje mnie, gdy mi się zdarzy, że coś się zepsuje i muszę wyrzucać jedzenie. Nie lubię marnować. W domu rodzinnym nie było takiego problemu i nawet przeciwnie, często zdarzało się, że ktoś mi coś podebrał (np jedzenie naszykowane do pracy^^), natomiast teraz muszę choć trochę planować posiłki i robić tak, aby nic się nie zmarnowało.

Pilnowanie rachunków to kolejna rzecz, której musiałam się nauczyć. Teraz mam tego więcej, bo doszły opłaty za mieszkanie i za internet, więc terminów trzeba pilnować i nie zapomnieć, jak się odłoży to "na później". 

Moja jedyna roślinka, o którą trzeba dbać (czyli często podlewać), prawie już doprowadziłam do jej śmierci, ale jeszcze odratowałam^^, Nie  mam totalnie ręki do roślin.

Kontrola nad wydatkami to kolejny punkt i dość istotny, oraz rzecz, której wciąż się uczę. Mieszkając w domu rodzinnym, nie musiałam się tym tak bardzo przejmować, jednak teraz wydatków mam więcej, więc muszę zwracać na to uwagę.

Na tą chwilę to są rzeczy, które najbardziej rzuciły mi się w oczy i były dla mnie zmianą. Może zrobię jeszcze post w tej tematyce, ale z plusami i minusami?


Prosta pasta z białej fasoli

Prosta pasta z białej fasoli

Dzieńdoberek w tą pochmurną niedzielę!   Dawno nie było tutaj czegoś kulinarnego nie? Trzeba to szybko naprawić, więc dzisiaj na tapet wjeżdża kolejny wegetariański, ba nawet wegański przysmak, który jest znany na pewno wszystkim roślinożercom, ale niekoniecznie komuś, kto z nami ma niewiele wspólnego. To jest też przepis, który wyjdzie każdemu, bo tego nie da się zepsuć, a smakuje wyśmienicie. Mowa tutaj o jednej z najprostszych past do chleba; fasolowej. Bardzo często zwana też wegańskim smalczykiem, choć dla mnie niewiele ma to wspólnego ze smalcem, ale nazewnictwo swoją drogą, nie wnikam w takie szczegóły; grunt że smaczne i proste. 


Składniki:

biała fasola 
cebula
olej, bądź oliwa
sól, pieprz, bądź inne ulubione przyprawy do smaku.

Przygotowanie:

Podstawą jest ugotowana biała fasola; może to być namoczona i przygotowana przez Ciebie, albo po prostu taka z puszki. Nie ma tutaj wielkiej różnicy. Cebulkę trzeba drobniutko pokroić i podsmażyć na tłuszczu. Wrzucamy wszystko do kielicha blendera. Dodajemy przyprawy i blendujemy na gładką masę. Jeżeli pasta wydaje się zbyt sucha, można dodać oliwy, bądź wody po fasoli i zblendować. 

I to wszystko, prawda, że proste? 



A Ty robisz takie smarowidła do chleba? Jak jest Twoja ulubiona pasta do chleba? :) 

[Fotorelacja] Strajk Kobiet || Sochaczew

[Fotorelacja] Strajk Kobiet || Sochaczew

 Przez ostatnie dni kobiety i mężczyźni z Sochaczewa wychodzą na ulicę, aby demonstrować swoje niezadowolenie z powodu ustawy dotyczącej aborcji. Setki ludzi; nie boją się walczyć, a ja po tym, jak przez dwa dni uczestniczyłam w tym wszystkim, postanowiłam porwać w swoje ręce aparat i po prostu iść i fotografować.

Cieszę się, że to zrobiłam, ponieważ przeszła wtedy prawdziwą szkołę. Nigdy jeszcze nie miałam okazji fotografować w tak ciężkich warunkach. Starałam się być wszędzie, łapać ludzi i najciekawsze hasła i transparenty. Miło też było, gdy niektórzy bardzo chętnie pozowali do zdjęć :) Przez trzy dni byłam na proteście i chcę pokazać efekty z 26.10.2020, podczas gdy ludzie blokowali ulice w kilku miejscach w mieście, a potem po prostu wędrowaliśmy po nim. Dodam, że na jak na tak niewielkie miasto, jakim jest Sochaczew, to ludzi było naprawdę sporo. 



A Ty byłaś na proteście?
3 seriale, które ostatnio obejrzałam, czyli mini-recenzje [Mroczne Pożądanie | List do Króla | Odwet ]

3 seriale, które ostatnio obejrzałam, czyli mini-recenzje [Mroczne Pożądanie | List do Króla | Odwet ]

     Ostatnio pisałam o trzech rozgrzewających herbatach idealnych na chłodne jesienne dni ( i nie tylko na nie), a dzisiaj prezentuję trzy netfliksowe seriale, które ostatnio oglądałam i zdecydowanie chcę je polecić. Więc siądź sobie spokojnie, zaparz ulubioną herbatkę i odpal sobie serialik. Możesz sobie wziąć jeszcze kocyk ( podobno tak się robi jesienią, choć mnie ta cała jesienna otoczka nie jara) i zaczynać. Dodam jeszcze, że oglądałam je ostatnio i każdy z nich jest zupełnie inny.

Dawniej pisałam dużo recenzji, teraz już nie mam do tego takiego drygu, jak kiedyś, choć nadal coś tam machnę z doskoku na Book Oazie, ale wolę powiedzieć o czymś w kilku słowach, więc myślę, że będę tak zbierać seriale, filmy i książki i tworzyć takie mini recenzje. Dobry pomysł? 

Mroczne Pożądanie

Na początek prawdziwa petarda, choć zapowiada się niby zwyczajnie, nudno i przewidująco, ale zdecydowanie tak nie jest. Alma, wykładająca prawo na uniwersytecie wyjeżdża na weekend do swojej przyjaciółki Brendy i za jej za namową zdradza męża, bo sądzi, że on także nie jest jej wierny. Brzmi banalnie? Prawda, ale akcja dopiero się rozkręca, bowiem okazuje się, że jej o kilka(naście?) lat młodszy kochanek, którego miała spotkać tylko tego jednego wieczora,  zaczyna naukę na uniwersytecie Almy, a co więcej chodzi na jej zajęcia. Cały serial opiera się jednak nie tylko na romansie pomiędzy tą dwójką, a przede wszystkim na śmierci przyjaciółki Almy (ginie już w pierwszym odcinku, więc to nie spojler), ponieważ w zabójstwo zamieszany może być jej mąż, jej szwagier, a także kochanek i nic nie jest takie, jak się wydaje, a sam serial ma mnóstwo zwrotów akcji. 

Bardzo też mi się podobał, ponieważ nie jest taki "typowo netfliksowy", gdzie wciskają wszędzie poprawność polityczną i lgbt (nie jestem uprzedzona, czy coś), a raczej gdzieś tam to jest na takim dalszym planie. I cóż Mroczne Pożądanie to taki bardziej mroczny serial, jak mówi tytuł, myślę też że fanki 365 dni też odnajdą w nim coś dla siebie (choć osobiście nie trawię tego czegoś).

Bardzo, ale to bardzo polecam i śmiało mogę stwierdzić, że ten serial trafił na moją listę tych ulubionych.


List do Króla

Dalej jest produkcja, na którą natrafiłam zupełnym przypadkiem, ale jest także w klimatach, które lubię, choć zupełnie innym, niż serial wyżej. To będzie coś w rodzaju Przeklętej, którą recenzowałam, choć nie jest tak magiczny, ponieważ magii i czarów było w nim o wiele mniej, ledwo co, ale został utrzymany w konwencji średniowiecza, a sama akcja rozgrywała się w wyimaginowanym uniwersum. 

Główny bohater Tiuri razem z innymi bierze udział w próbie, po której jeśli ją przejdzie, to zostanie pasowany na rycerza. Sęk w tym, że chłopak jest  w tym wszystkim beznadziejny, ale udaje mu się dostać do piątki wybranych i zostaje poddany ostatecznemu testowi. On i pozostali msza przez całą noc czuwać w grobowcu i nie mogą opuścić warty, co by się nie działo. Jednak Tiuri to typowy altruista i gdy do drzwi puka człowiek potrzebujący pomocy, to nie może bezczynnie siedzieć. Tam umierający rycerz przekazuje mu list, od którego zależą losy obydwu krain i musi go dostarczyć do króla i nie pozwolić, aby dostał się w ręce wroga. 

Ten serial nie wywołał we mnie takich emocji, jak Mroczne Pożądanie, czy wspomniana Przeklęta, ale był bardzo przyzwoity i przyjemnie się go oglądało, więc dla fanów średniowiecza, rycerzy i całej tej otoczki będzie w sam raz na kilka wieczorów (albo jeden). 


Przerwa na reklamę; zobacz także recenzję serialu Przeklęta!

Odwet

Ten serial jest w jeszcze innej tematyce. Tym razem przenosimy się do współczesnej szkoły, gdzie cztery dziewczyny, które poznały się kiedyś przypadkiem, postanowiły zawiązać sojusz i same próbują wymierzać sprawiedliwość, jeżeli dzieje się źle.  Nazywają siebie NWS, co jest skrótem o Nie wkurzaj się, a to jest właśnie ich hasło. Nigdy nie sprawiały problemów, oficjalnie nawet się nie znają i nawet nikt by ich ze sobą nie powiązał, a nawet można uznać, że są ze sobą skonfliktowane. 

Sprawy się komplikują, gdy ginie obiekt jednej z ich akcji, a ktoś się pod nie podszywa i zrzuca winę na nie. Z bohaterek zostały szybko okrzyknięte mordercami i robią wszystko, aby odzyskać opinię, a także złapać prawdziwego zbrodniarza, oraz rzecz jasna nadal utrzymać wszystko w tajemnicy.

To lekka przyjemna historia, szkolna, raczej o przyjaźni, choć pojawiają się także poważne wątki. Bardzo przyjemnie wspominam ten serial, więc polecam. 


To byłoby na tyle. Czy któryś serial wpadł Ci w oko? A może już je znasz? 



3 jesienne herbatki na chłodne dni

3 jesienne herbatki na chłodne dni

Jesień już bez wątpienia zastukała w nasze okna i nawet, jak nie chcemy przyjąć tego do świadomości tak jak ja!) to już jest właśnie ta pora, kiedy trzeba z szafy powyciągać grube swetry i koce. Osobiście nie trawię tej pory roku, choć jest to takie mniejsze zło, bo zima to już w ogóle zbrodnia, zwłaszcza dla kierowców. Nigdy mnie też nie ogarnia, ta cała jesienna otoczka, która jest wszechobecna głownie na instagramie; swetry, kocyk, książka, długie skarpetki i te inne szmery-bajery. To zdecydowanie nie dla mnie. I do tego zrobiło się zimno, wszyscy chorzy, więc trzeba się rozgrzać. Czym? Najlepiej zdrowymi, ziołowymi herbatkami! Co prawda jesień nie jest moim sezonem na nie, bo lubię je przez cały rok, ale teraz w okresie przeziębień, to nie zaszkodzi, prawda? Najlepiej jeśli są to zioła ususzone, czy przetworzone przez Was samych - zdecydowanie najzdrowiej, ale można też poszukać w zielarskich sklepach.


Przedstawiam Wam moje ulubione mieszanki, choć rzecz jasna się do nich nie ograniczam i mieszam dowolnie, czasem jeszcze coś dodając, te jednak były najczęstsze, które pojawiają się w mojej szklance.

1. Lipa + pokrzywa + miód + imbir + kurkuma + cytryna
Kilka kwiatów lipy, kilka liści pokrzywy, łyżeczka miodu, plaster imbiru, szczypta kurkumy i plasterek cytryny, Trochę tęsknię za tą mieszanką, bo w tym roku nie mam lipy, ale piję to samo, ale bez tego jednego składnika.

2. Hibiskus + cytryna + imbir
Kilka liści hibiskusa, plaster cytryny, 1-2 plastry imbiru


3. Czarna herbata + cytryna + kurkuma + imbir + miód
Zwykła herbata w torebkach, bądź sypana, plaster cytryny, imbiru, szczypta kurkumy i łyżka miodu. Zamiast cytryny można też użyć pomarańczy, aby zmienić nieco smak. Uwielbiam zwykła herbatę i nie zawsze chce mi się pić mieszanki, więc inne dodatki, to tylko... dodatki, których dorzucam minimalnie dla smaku. 

 

Często w mojej herbacie ląduje pokrzywa i mięta, czasami czystek, czy dawniej pigwa. Opcji jest mnóstwo i można mieszać dowolnie.

Lubicie takie nietypowe herbaty? Podzielcie się swoimi pomysłami!

Kwartalnik x2

Kwartalnik x2

Mało mnie tutaj ostatnio, bardzo mało a to wszystko dlatego, że zajęło mnie mnóstwo spraw, a sierpień i wrzesień były dla mnie bardzo pracowite fotograficznie. Oj bardzo! Natomiast wrzesień i końcówka sierpnia to także czas zamieszania związanego z wyprowadzką.

W lipcu byłam tutaj chyba najbardziej aktywna, jeżeli mowa o minionych trzech miesiącach, bo przynajmniej napisałam cokolwiek, a nie tak, jak teraz we wrześniu. Planowałam wpis, miałam wrzucić przepis na dniach, ale mi nie pykło.
Na blogu przez te trzy miesiące pojawiły się jedynie dwa posty, więc nawet nie ma sensu wybierać tego najlepszego. Wrzuciłam też rozdział na jedno z moich opowiadań, więc to tyle w kwestii mojej pisarskiej twórczości publikowanej w intrenecie.


Bardzo rozwinęłam się ostatnio fotograficznie, co właśnie odbiło się na moim blogu, bo jak podchodzę do lapka, to głownie obrabiam zdjęcia. Zamówiłam dwie suknie ciążowe z alieexpres do sesji, co prawda jeszcze ich nie wykorzystałam, ale powoli rozbudowuję moje gadżety fotograficzne i zamierzam ruszyć w tym kierunku, ale to już, jak będzie znów ciepło.
Fotografia z aparatem na dzień fotografii :) 
Ostatnie miesiące to były głownie reportaże, bo miałam przyjemność wykonywać zdjęcia na imprezie komunijnej, a także na aż czterech chrztach, oraz trafił mi się wieczór panieński, więc dla mnie, jako osoby, która nie jest znana i dopiero raczkuję w fotografii zarobkowej, to ogromne osiągnięcie. Tym bardziej, że ledwo odważyłam się wychylić do ludzi. Zakupiłam także kolejny obiektyw, dzięki któremu moja praca jest jeszcze lepszej jakości.



Od jakiegoś czasu też szukałam mieszkania i udało mi się na koniec sierpnia. Przeczesywałam mnóstwo ogłoszeń, od bodajże czerwca, aż wreszcie znalazłam, podpisałam umowę i się wprowadziłam. Ogarnięcie wszystkiego, co z tym związane zajęło mi dobre dwa tygodnie. Zanim przeniosłam swoje rzeczy z domu rodzinnego, zanim po dokupowałam te, które mi brakowało, to się zeszło.
W sierpniu oficjalnie zakończyłam szkołę i odebrałam dyplom z bardzo dobrymi wynikami. Z jednej strony cieszę się, że mam już to za sobą, bo strasznie się to rozwlekło przez koronawirusa, a z drugiej szkoda, bo lubiłam te spotkania z ludźmi, którzy także fotografują.
Planowałam wziąć udział w wyzwaniu Dominiki z Kobiecej Foto Szkoły, ale przez trzy tygodnie miałam zablokowany instagram i zupełnie nie wiem z jakiego powodu, dlatego i tam także mnie nie było. Ale to nie tak, że znikłam!


Udało mi się także przeczytać bodajże dwie książki; Córkę Nazisty, oraz W Labiryncie, oraz oglądam też ostatnio mnóstwo filmów. Nie będę wymieniać ich wszystkich, ale warte uwagi na pewno są; Step Sisters, Polaroid, czy serial Mroczne Pożądanie (jestem w trakcie oglądania).




Wasze teksty, które mnie zainteresowały?
Niestety nie było ich zbyt wiele, bo bardzo mało także zaglądałam na inne blogi w ostatnim czasie, ale kilka mogę wybrać. Na przykład 3 złote rady, jak zacząć rozmowę z fotografem od Pauliny.
Ciekawy wpis, to także ten zatytułowany Tajemnicze Kremy, a dotyczy kremów bb, cc itd.


To chyba będzie tyle ode mnie i już zapowiadam, że październik będzie na pewno lepszy, jeżeli chodzi o ilość wpisów. Bo zamierzam pisać :)  




Copyright © Czarne Światło , Blogger