Sydonia. Słowo się rzekło ⸻ Elżbieta Cherezińska
- Nie mogłaby panna Sydonia powściągnąć języka, gdy rozmawia z nią w obecności pensjonariuszek? Podkopuje panna autorytet przeoryszy.— Nie można podkopać czegoś, co nie istnieje — cicho powiedziała Sydonia.
“ Znam was, plugawcy i zakłamańcy, nie chcecie przyznać starej kobiecie prawa do życia. Albo wnuki niańczyć, albo zniknąć. Mam dla was złą wiadomość: ja nie znikam. Ja dopiero zaczynam. “
Jestem Przy Tobie ⸻ Michał Wyzga
Festiwal Mitologii Słowiańskiej 2023 ⸻ relacja
Jak wyglądał festiwal?
Rozpoczynał się w piątek około godziny 15.00, gdzie rozpalono ognisko, które miało płonąć, przez cały festiwal. Dla Słowian ogień był święty — to również symbol boga ognia Swarożyca. My z lekkim opóźnieniem przez wypadek na autostradzie, dotarliśmy przed 15.00, ale najpierw chcieliśmy rozbić namioty, aby nie musieć przejmować się tym wieczorem. Po ogarnięciu spraw pilnych typu bilety itp., poszliśmy na pierwszy wykład/warsztaty dotyczące przetwarzania ziół z Rosą Jaworską i Konradem Kowalczykiem. Było to bardzo ciekawe, choć już sporo rzeczy o ziołach wiedziałam.
Planowałam iść jeszcze na wykład o genealogii, ale się nieco przegapiliśmy czasowo, więc to niestety mnie ominęło, czego do tej pory żałuję.
Wieczorem odbyła się także inscenizacja swaćby, czyli słowiańskiego ślubu. Byłam już na nie zeszłego roku, niemniej jednak warto było zobaczyć to po raz kolejny.
Wieczorem urządzono także warsztaty tańca i uczono nas oberka oraz potańcówkę. Pamiętam, że rok temu bawiłam się do późnej nocy, w tym roku również zahaczyłam o to wydarzenie, ale nieco krócej.
W sobotę chyba było najwięcej rzeczy w programie i dla mnie samej to także był najbardziej aktywny dzień. Rozpoczęłam go spacerem ziołowym, który prowadził Michał Konkel: rok temu poszłam przez obydwa dni i byłam zachwycona, więc nie mogłam pominąć tego punktu i w tym roku.
Potem wybrałam się na spotkanie autorskie z Aleksandrą Seligą: autorką serii Gołoborze, której recenzowałam tom pierwszy, można podejrzeć parę postów wcześniej. Spotkanie prowadziła Wiktoria Korzeniewska Slavicbook.
Następny był kolejny obrzęd, tym razem żniwny, czyli rozpoczęcie żniw, a po nim poszłam na warsztaty robienia świec z węzy pszczelej. Natomiast wieczorem słuchałam jeszcze prelekcji Natalii Kościńskiej o słowiańskości w popkulturze. To była jedna z rzeczy, które najbardziej mnie interesowały, bo obserwuję Natalię od dawna i bardzo lubiłam jej słowiańskie podcasty (polecam!).
Niedzielę zaczęłam wcześniej, niż zorganizowane wydarzenia, bo postanowiłam sobie, że pójdę na gród i porobię zdjęcia książkom, które zakupiłam. Ten dzień chciałam także spędzić mniej intensywnie, więc zrezygnowałam ze spaceru ziołowego (choć zapowiedziana wycieczka do lasu kusiła) i zostałam w Strefie z Piecem na dwóch spotkaniach autorskich: z Franciszkiem Piątkowskim oraz Grzegorzem Gajkiem. Ten pierwszy stworzył Uniwersum Powiernika (jeszcze przede mną), natomiast drugi to autor popularnej ostatnio Tofy, oraz Piasta i Bolka: te drugie spotkanie również prowadziła Wiktoria Korzeniewska. Po spotkaniach Grzegorz Gajek prowadził również prelekcje o seksie w średniowieczu, na którym również zostałam. W międzyczasie zahaczyłam również o prezentację nowo powstałej słowiańskiej planszówki.
Następny w programie był Obrzęd Plonów, którego również nie mogłam przegapić. I to był ostatni punkt programu, na którym byłam.
Co jeszcze?
Pomiędzy tymi wydarzeniami działo się również wiele świetnych rzeczy! Mogłam się spotkać ze znajomymi poznanymi na zeszłorocznym festiwalu. To obchodzenie kramów, zachwycanie się tym rękodziełem, poznawanie ludzi, rozmowy itp. Festiwal Mitologii Słowiańskiej ma swój niepowtarzalny klimat i na pewno będzie moim stałym punktem w kalendarzu. I pogoda nam naprawdę dopisała, bo rok temu pamiętam, że była burza.
Co przywiozłam z festiwalu?
Aha, no i w tym roku ZAPOMNIAŁAM zabrać aparatu. Narobiłam jednak dużo zdjęć telefonem, ale jak widziałam fotografów, którzy tam sobie chodzili, to aż mnie świerzbiło, że nie zrobię takiej fajnej fotorelacji, jak chciałam...
Szeptucha ⸻ Katarzyna Berenika Miszczuk
Psst... przerwa na reklamę ------ > MÓJ INSTAGRAM!
Uroczo - proszę państwa, oto Gosława Brzózka - odrobinę przeterminowana i czerstwa, ale za to ma wizje w bonusie…
Podatki takie same plus nie można już pędzić samogonu, bo prezydent zakazał.
Jedno można śmiało powiedzieć o Słowianach – umiemy się dobrze bawić.
"Panie Czarowne" ⸻ Jakub Ćwiek
Panie Czarowne, to kolejny audiobook, który przesłuchałam: zawsze byłam anty takiej formie, a ostatnio tylko w takiej mam czas poznawać nowe historie, zabawne, prawda?
Akcja rozgrywa się w tajemniczym miasteczku: Głuchołazy, zwanym także Miastem Kozła, w którym dawniej zabijano czarownice, jednak nie palono ich na stosach, tak jak zazwyczaj, a po prostu wieszano.
W posłowiu od autora jest informacja, że Głuchołazy faktycznie istnieją, a jako ciekawostkę dodam, że szperając w internecie, dowiedziałam się, że mniej więcej od Nysy, aż w głąb Czech przebiega tzw. Szlak Czarownic. Mnie to zaskoczyło i dodałam sobie na listę podróży “na kiedyś”.
Wróćmy jednak do Pań Czarownych. Jak się można domyśleć, tytułowe Panie Czarowne, to po prostu czarownice, wiedźmy. Głuchołazy to małe, spokojne miasteczko, do którego ludzie raczej nie przyjeżdżają, a wręcz wyjeżdżają, a porządku tam pilnują właśnie Panie Czarowne: Bunia, Betka, Królewna i Lilka. Na pozór zwyczajne kobiety, niczym się niewyróżniające, ale one wiedzą więcej, niż inni ludzie. W tajemnicy trzymają swoje zdolności i nikomu nie wadzą, a czasami pomagają rozwiązywać problemy innych.
- Jezu, jak bym go dorwał...- To by pan świnię załatwił, a poszedł siedzieć jak za człowieka.
Historia prowadzona jest dwutorowo: poznajemy także losy księdza, który jest powołany do walki ze złem, a według niego złem są oczywiście Panie Czarowne, które należy bezwzględnie zniszczyć, a on w końcu wpada na ich trop. Spokojne miasteczko i jego opiekunki znajdują się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Na początku książka wydawała mi się nieco pogmatwana, ciężko było się wczuć w klimat, ale audiobooków słucham sobie gdzieś w tle, lub w pracy, jeżeli akurat mam taką możliwość, więc te Panie Czarowne gdzieś tam sobie leciały, a ja się w końcu naprawdę wciągnęłam i myślę, że stało się to gdzieś tak w jednej trzeciej książki. Tak mniej więcej. Potem już się nie mogłam od niej oderwać, tak bardzo zaciekawiła mnie ta historia. Jest to także moje pierwsze zetknięcie z twórczością pana Ćwieka, nie kojarzę, abym wcześniej coś czytała tego autora.
Plusem tej książki jest fakt, iż nie ma zbyt wielu wątków i bardzo mi się podobało, ale może to też kwestia tego, że wszystkie książki, które ostatnio przeczytałam, miały ich mnóstwo, co mogło trochę przytłoczyć. Nie, tutaj były po prostu czarownice, polowanie na nie i może ze 2-3 takie poboczne, tak mniej więcej. Żadne inne nie rozpraszały i można się skupić na głównej historii.
Kolejny plus, to także poczucie humoru, które wręcz uwielbiam w każdej książce. Dla mnie jest to naprawdę ogromna zaleta książki.
- Co robisz dzisiaj w nocy? - zapytał nagle Gniewomir.Odruchowo posłała mu zalotny uśmiech.- A co? Gdybym miała plany, chciałbyś się przyłączyć?- Raczej liczyłem, że nie masz planów i pomożesz mi wyprowadzić wisielca na spacer. Powinien pochodzić po mieście, a cholernie mi się nie chce pilnować go w pojedynkę.
Czy ma wątki słowiańskie? Niewiele, ale jednak. Pojawia się coś takiego, jak urok kupały, co jest bardzo ciekawe, ale w głównej mierze jest to historia wiedźm w naszych czasach (mi wiedźmy kojarzą się jednak ze średniowieczem).
Historia porusza jednak również jeden z trudnych tematów, mianowicie gwałt. Jeżeli ktoś unika tego typu wątków, to niech nie czyta, bo mówi się o tym całkiem sporo w tej historii.
Kiedy tylko zbliżałam się ku końcowi, coraz bardziej ta książka mi się podobała i nie mogłam się od niej oderwać. Jedyny minus to chyba ten, że na początku ciężko było mi się wbić w klimat tej powieści i bardzo mieszały mi się postacie. Gdy to już ogarnęłam, byłam naprawdę zachwycona. Wniosek? Na spokojnie możecie czytać, bo warto :)
5 rzeczy, które każda książkara powinna zrobić latem
Gołoborze: Panna ⸻ Aleksandra Seliga
Nawet Bogowie działają w zgodzie z naturą, nie stoją ponad nią.
5 rzeczy, które każda książkara powinna zrobić na wiosnę
Autoreklama: zapraszam na mój Vinted, mam tam parę książek, a na dniach pojawią się pewnie kolejne! Link na pasku u góry strony :)
Gałęziste ⸻ Artur Urbanowicz
Na Gałęziste po raz pierwszy natknęłam się kilka lat temu, gdy zaledwie raczkowałam w czytaniu słowiańskich książek i wtedy też je pochłonęłam, jeszcze w tym starym wydaniu. Pamiętam, jak bardzo podekscytowana byłam, gdy zamawiałam nową wersję tej powieści, aczkolwiek po prostu leżała sobie na półce przez długi czas. Leżała i leżała, aż w końcu w kwietniu mnie coś tchnęło i postanowiłam po nią sięgnąć. Nowe wydanie posiada przepiękne ilustracje i twardą oprawę, a także podobnież tekst został przeredagowany. Naprawdę można nacieszyć oczy tą książką.
Kara, aby była karą, musi mieć też charakter wychowawczy.
W lesie umarłaś, w las się obrócisz.
Zastanawiające, że w całej tej wojnie pomiędzy ateistami a wierzącymi rozważa się tylko dwie możliwości – Bóg istnieje albo nie.A co jeżeli jest trzecia…?
To, że ktoś jest ateistą, nie oznacza od razu, że jest złym człowiekiem. Można być dobrym człowiekiem, ale nie wierzyć. A co więcej - mieć weselsze życie. Ateiści nie muszą nakładać na siebie jakiś chorych, ustalonych odgórnie ograniczeń. Hamować się tylko dlatego, że gdzieś jest tak napisane. Traktować czegoś jak największą świętość, choć nie jest tego warte. Powiedziałbym wręcz, że przez to wiara to największa słabość wierzących. Jakby spętani niewidzialnymi kajdanami, Czasem muszą odmawiać sobie przyjemności na rzecz niby wyższych idei. A to przecież prawie masochizm. A po co uprawiać masochizm na siłę?
Słowiańskie Baśnie i Bajki ⸻ Mieczysław Rościszewski
Pokazywałam Wam ostatnio na instagramie, że w kwietniu nabyłam sobie Baśnie i Bajki Słowiańskie, ponieważ bardzo mnie ciekawiły. Mówiłam również trochę o moich odczuciach względem nich, gdy czytałam na bieżąco i niestety nie były one tak pozytywne, jak zakładałam. Nie chcę również powiedzieć, że to jest zła książka, bo tego jednak rzec nie mogę.